Asertywny rodzic i szczęśliwe dziecko - czy to możliwe?

Często zdarza się, że nie mając własnych dzieci, lubimy wypowiadać się na temat wychowywania obcych pociech przez rodziców. Żalimy się na wszechobecne, krzyczące dzieci, nie reagujących rodziców i bezstresowe wychowanie. Kiedy jednak sami zostajemy rodzicami, okazuje się, że sprawa nie jest taka prosta. Wszystkie nasze złote rady, które do tej pory dawaliśmy innym, okazują się, no cóż... delikatnie mówiąc, niezbyt skuteczne. Dziecko ma swój pomysł na wszystko, a na każdy nasz sprzeciw reaguje krzykiem i złością. Co zrobić, aby zachować w tym wszystkim zdrowe nerwy? Jak mówić dziecku nie? I czy da się to zrobić, nie wywołując przy tym histerii?

Traktuj dziecko tak jak sam chciałbyś być traktowany

Podstawowa zasada jest taka, by traktować dziecko tak, jak my chcielibyśmy być traktowani. Odrzućmy przez chwilę rodzicielskie spojrzenie na świat i potraktujmy dziecko jak naszego (prawda, bardzo niecierpliwego i trudnego) partnera. Spróbujmy wczuć się w jego emocje. Kiedy dziecko czegoś chce, najpierw upewnijmy je w przekonaniu, że rozumiemy jego potrzebę. Zamiast krzyczeć "absolutnie nie dostaniesz kolejnego loda!" lepiej jest powiedzieć "wiem, że bardzo smakują ci te lody i chciałbyś zjeść jeszcze jednego. Niestety, od takiej ilości lodów może rozboleć cię brzuch". W ten sposób dziecko nie tylko otrzymuje komunikat, że go słuchamy, ale też dowiaduje się, dlaczego nie możemy spełnić prośby. W dodatku odmawiamy, używając spokojnego tonu, który pozwala dziecku wyciszyć swoje emocje. Oczywiście takie zachowanie nie zawsze zadziała, ale z pewnością jest lepsze od awantury w sklepie i rozpaczy dziecka. Warto więc je wypróbować.

Jak zachować się wobec dziecka, które wyprowadza Cię z równowagi?

A co zrobić gdy dziecko wyprowadza z równowagi? W jaki sposób sprawić, byśmy byli w stanie rozmawiać z dzieckiem w ten sposób, podczas gdy jego krzyki i płacz doprowadzają nas do szewskiej pasji? Cóż, pierwszy krok to uświadomić sobie, że dziecko nie zachowuje się tak, działając przeciwko nam. Ono po prostu ma w sobie silne emocje, których nie potrafi jeszcze kontrolować. I naszą rolą jest mu w tym pomóc.