Logowanie



Subskrybuj NewsLetter





Wiadomość HTML?

Zalogowani

Brak
Jesteś na stronie: Start Business Yacht Club Ostatnie rejsy Stowarzyszenie na Morzu Śródziemnym – relacja
Stowarzyszenie na Morzu Śródziemnym – relacja PDF Drukuj Email
Wpisany przez Grzegorz Janas   
sobota, 17 kwietnia 2010 00:22

Stowarzyszenie na Morzu Śródziemnym

W dniach 27 marca do 2 kwietnia 2010 roku odbył się pierwszy rejs biznesowy Stowarzyszenia Studentów i Absolwentów MBA.

Przedświąteczny termin spowodował, iż Stowarzyszenie reprezentowali tylko Waldemar Turski, Tomasz Stępniowski, Marcin Borratyński i autor wspomnień - Grzegorz Janas. Resztę załogi stanowiła grupa żeglarzy z całej Polski.
Większość jechała autobusem.

My wyruszyliśmy samochodem z Krakowa aby spotkać się z załogą STS Pogorii dopiero we Włoszech. Chcieliśmy po
zakończonym rejsie zdążyć na Święta do swoich Rodzin.


Kapitanem statku był Maciej Polański. Członkowie BYC zostali przypisani do wachty nr 3, w której oficerem wachty został Waldemar Turski, a starszym wachty Tomasz Stępniowski. Po zaokrętowaniu i wykonaniu swoich obowiązków na statku mieliśmy czas aby zwiedzić port w Genui.


Następnego dnia po śniadaniu oraz porannym apelu wypłynęliśmy w morze i udaliśmy się do największego miasta na wyspie Elbie - Portoferraio, gdzie w 1814 roku został zesłany Napoleon. W nocy podczas podróży zaskoczył nas
wiatr o sile ponad 8 w skali Beauforta ale dzięki "sztorm-klapom" bezpiecznie dotarliśmy do celu. Po wykonaniu swoich obowiązków mieliśmy chwilę czasu aby podziwiać piękno tego miejsca oraz skosztować przysmaków z pobliskiej "jogurtowni". Większość z nas po raz pierwszy w życiu spróbowała lody figowe. Naprawdę polecam!


Na morzu panował sztorm, więc by przed nim uciec popłynęliśmy do Livorno. Tutaj  musieliśmy przeczekać złą pogodę. Wykorzystaliśmy czas na gruntowne zwiedzenia miasta oraz wycieczkę do Pizy. Krzywa Wieża wcale nie jest
przereklamowana. To urocze miasto, które na każdym kroku zaskakuje pięknem zabytków i bogactwem historii. Jeżeli nie widzieliście jeszcze Campo dei Miracolo, to macie czego żałować. Zachęcam do pooglądania dołączonych zdjęć.

Ponieważ sztorm się przedłużał, załoga postanowiła wykorzystać "klasę". To nietypowe pomieszczenie na Pogorii to pozostałość słynnej "Szkoły pod żaglami". My - w przeciwieństwie do dawnych uczniów - postanowiliśmy zamiast
matematyki poznać nowe pieśni żeglarskie - szanty. Przez dwie noce nauczyliśmy się ich całkiem sporo, a poranne interpretacje znanych utworów ostały ocenzurowane i nie będą podlegały rozpowszechnianiu.


Kolejnym portem na naszej trasie było Portovenere. Tam opuściliśmy kotwicę i pontonem popłynęliśmy do brzegu. Mnie osobiście ta miejscowość podobała się najbardziej. Teraz rozumiem, dlaczego tyle czasu spędził tutaj Byron. Przy
kawie i lokalnych słodkościach, w przepięknej scenerii można było nasycić wzrok krajobrazem i leniwie rozmawiać o życiu.


Rejs zakończyliśmy w malowniczej Imperii. Stąd było tylko 90 kilometrów do Monaco ale nie mieliśmy czasu, żeby to wykorzystać i spróbować szczęścia w kasynach Monte Carlo. Szybko spakowaliśmy rzeczy i rozpoczęliśmy powrót do
Polski. 1.600 km pokonaliśmy tak jak rejs. Każdy miał swoją wachtę i 400 kilometrów.

Rejs stwarza możliwość do dobrego poznania się. Wspólne spędzanie czasu w dzień i w nocy, długie wachty i wspólna praca pozwala nawiązać głębsze i trwalsze relacje, niż zwykłe spotkania biznesowe. Wszyscy mamy sporo nowych pomysłów na przyszłość i już zastanawiamy się nad kolejną żeglarską wyprawą. Ja osobiście wyprawę wspominam bardzo miło. Jest to ciekawe przeżycie zwłaszcza dla osoby, która nigdy wcześniej nie żeglowała i zachęcam
wszystkich do spróbowania.

 

Grzegorz Janas

Poprawiony: poniedziałek, 19 kwietnia 2010 18:30